19 i 20 września udało się mi wraz z Panią Kamilą Bednarz zorganizować rajd rowerowy dla uczniów trzeciej klasy Mechaników samochodowych z ZSEM. Są to moi uczniowie, którym w zamian za pracowity zeszły rok na praktykach, postanowiłem wynogrodzić wyjazdem rowerami elektrycznymi, idealne nadającymi się na wyprawę w nasze piękne Góry Izerskie. Celem była Chatka Górzystów 846m npm (współrzędne 50.854564, 15.361178) schronisko położone na Hali Izerskiej. Już dzień wcześniej każdy musiał przeprowadzić sobie podstawowy serwis swojego roweru elektrycznego (mycie, smarowanie, regulacja i pompowanie). Następnego dnia o godzinie 10:00 rano wyruszyliśmy spod ZSEM w kierunku PKP Lubań. Tam, dzięki uprzejmości ładnej Pani konduktor, która nie mogła się oprzeć urokowi naszych trzecioklasistów udało się wcisnąć wszystkie 11 rowerów do malutkiego szynobusa. Kolejami dolnośląskimi dotarliśmy do Stacji Rębiszów (dalej dojechać się nie dało bo pękła szyna).
Już stąd rowerami był plan przedostać sie pierwszym pasmem Izerów. Jadąc przez Kwiecisziwice i Proszową kierowaliśmy się przez szczyty pętli Starokamienickiej na Rozdroże Izerskie. Dalej non stop pod górę żółtym i czerwonym szlakiem w kierunku Izerskiej Polany. Różnica poziomów między Rębiszowem a Halą wynisi prawie 600m co nawet dla załadowanych nami i plecakami rowerów elektrycznych to spore wyzwanie.
Pomimo wspomagania góry i trudny teren dały o sobie znać szczególnie naszej dziewczynie z klasy 1TP. Po prawie 30 km, wielu odpoczynkach i kilku spacerach koło godziny 16.00 dotarliśmy wreszcie do malowniczo położonego schroniska przekształconego w latach 70 z poniemieckiej szkoły z 1938 r. Chatka Górzystów ma swój historyczny klimat oraz słynie z przepysznych biszkoptowych naleśników z jagodami. To właśnie od nich zaczęliśmy nasze zakwaterowanie. Do tego pyszna kawa. Żyć nie umierać, pycha. Pokoje wieloosobowe mają swój klimat.
Od rana dopistwała nam co raz to lepsza pogoda, która zachęcała do spacerów nad górski potok Jizerka, zbierania grzybów i chrustu na wieczorne ignisko. To już tradycja, że chłopaki rozpalają ognisko a my opiekunowie przychodzimy na gotowca. Hala Izerska od 2012 r. należy do Izerskiego Parku Ciemnego Nieba. Są to miejsca niezwykłe z których można obserwować spełniające życzenia spadające gwiazdy, drogę mleczną i krążące satelity. Takich miejsc w Europie jest coraz mniej. Teraz spokojnie mogliśmy położyć się spać. O 7.00 rano miała standardowo być zaprawa poranna, no ale cóż, nawet mi się po takiej trasie i z takim obciążeniem nie za bardzo chciało. A przed nami jeszcze prawie 40km na rowerach. Dla chętnych do wyboru było zaleganie w łóżku albo spacer. Chyba nie muszę nikomu pisać w której grupie było więcej osób.
O 9.00 pyszne śniadanie w formie szwedzkiego stołu a do tego poranna kawka. Najedzeni i pełni energii koło godziny 11.00 ruszyliśmy w stronę Świeradowa. Trochę pod górkę no a później to już chyba cały czas z góry do Lubania. Legendy mówią że niektórym liczniki wskazywały 70km/h, ale wiecie jak to z tymi legendami bywa. W Świeradowie niedakeko Singiel Tracka "Zajęcznik" zdobyliśmy wieżę widokową z której to rozpościera się widok o promieniu około 70km. Zjazd w kierunku Czerniawy i Pobiednej pozwolił pobić kolejne rekordy prędkości nawet u Pani Kamili która zbliżyła się do 50km/h. Koło pałacu w Pobiednej zboczyliśmy z drogi głównej w kierunku Woli Sokołowskiej przez las w kierunku Świecia cały czas polnymi drogami aż do Leśnej. Chciałbym powiedzieć, że nikt się nie zgubił. Ale najważniejsze, że wszyscy się znaleźli. Spotkanie w parku pod kościołem w Leśniej i dalej świetną drogą dla rowerów przez Szyszkową do Lubania pod miejsce startu i tym samym mety czyli warsztaty szkolne ZSEM. Cali i zdrowi z niewielkimi otarciami koło godziny 16:00 byliśmy na miejscu.
Dziękuję wszystkim moim uczniom za udany wyjazd. Pani Kamili za pomoc w organizacji i opiekę. Jest to nasz nie pierwszy wyjazd i pewnie nie ostatni ale na pewno każdy jest udany. Z taką ekipą po prostu się chce. W tym roku planujemy coś jeszcze. Mam nadzieję że uda się nam zrealizować największy mój plan bo to ostatnia klasa. No chyba, że chłopaki przyjdą do nas do szkoły mechanicznej drugiego stopnia na kolejne 3 lata. Otworzy im się droga do potencjalnych studiów czego im z całego serca życzę.
Do zobaczenia na kolejnej wycieczce, może tym razem na wodzie.























